niedziela, 23 lipca 2017

Edgar Allan Poe - Opowieści miłosne, śmiertelne i tajemnicze

Z Edgarem Allanem Poe spotkałam się po raz pierwszy na poważnie podczas studiów. Każdy przyszły anglista lub miłośnik literatury anglojęzycznej prędzej czy później zetknie się z tym nazwiskiem - a już na pewno E.A. Poe to jeden z czołowych must-know dla fanów grozy. Tymczasem wydawnictwo Vesper wypuściło na rynek jedną z najlepszych kolekcji jego opowiadań. 


Tom 37 opowiadań został podzielony na tytułowe kategorie, ale niech Was nie zwiedzie nazwa: u Edgara Allana Poe nie ma normalnej miłości. Nie ma śmierci, która kończy wszystko. I nie ma zagadek, które można logicznie rozwiązać. Ukochane kobiety są zabijane albo okaleczane, albo umierają tylko na chwilę, a czasami tajemnicza choroba któregoś z małżonków prowadzi do tej czy innej tragedii. Są zwierzęta, które metodycznie realizują swoją zemstę. Sceny makabryczne. Gotyckie klimaty. Śmierć. Dużo śmierci. Rozkład. Obsesje i psychozy. I zawsze nieuchronny upadek. Poe nieźle buduje napięcie i nie oszczędza bohaterów.

Jako pierwszy twórca kryminału radził sobie z pisaniem całkiem nieźle, ale więcej o jego sylwetce napiszę innym razem (będziecie mogli znaleźć go w dziale Wielcy ludzie). Nie wszystkie jego opowiadania są wspaniałe, przez niektóre ledwo przebrnęłam. Moi niekwestionowani faworyci to Zagłada Domu Usherów i Czarny kot. Polecam czytać wybiórczo - to, co najbardziej Was interesuje, bo łatwo się zrazić i zniechęcić, nim dobrnie się do najlepszych kawałków. 

Nie można też zapomnieć o klimatycznych ilustracjach Harry'ego Clarke'a, który tworzył grafikę do Fausta i baśni Andersena. To czyni tę pozycję naprawdę wyjątkową perełką.




Przyznam też, że jakkolwiek Poe jest godny uwagi w każdej wersji - nawet dla mnie, która nie jestem miłośniczką grozy - to jednak wolę go czytać w oryginale. Nie odczuwam wtedy zawiłości jego przestarzałego już dzisiaj stylu, a niektóre niemodne obecnie zabiegi i teatralne sceny nie wydają się tak odrzucające i śmieszne. Oczywiście na jego twórczość trzeba spojrzeć z innej perspektywy, bo minęło sporo czasu, odkąd pisał. A tym, którzy nie sięgają po anglojęzyczne teksty, polecam Opowieści miłosne, śmiertelne i tajemnicze. Na polskim rynku nie znajdziecie lepszego tytułu, który da Wam tak wyraźny obraz twórczości Edgara Allana Poe.

Zło jest tu namacalne i bardzo sugestywne, a co najważniejsze, pochodzi z wnętrza człowieka. To długi temat do rozważań, który skłania do refleksji i z pewnością daje większe pole do popisu niż to, co zewnętrzne. Poe może się wydawać monotonny, kiedy powtarza w opowiadaniach poszczególne choroby i zawsze wyciąga biednych zmarłych z grobu, ale to normalne przy tak wielkiej kolekcji jego twórczości. Dobrze jest pamiętać, że to autor-legenda. Na pewno jesteście ciekawi, co takiego przesądziło o jego wielkości.
 
A po tej lekturze, daję słowo, będziecie wiedzieli o Edgarze Allanie Poe więcej niż niejeden student anglistyki. 


Za lekturę dziękuję Wydawnictwu Vesper